FANDOM


11 listopad, 12:28

W lesie

Sobek i Marika poszukiwali fioletowej opaski Oponeczka, który zgubił ją podczas "Sobkowej Miazgi".

Marika: Opaska powinna znajdować sie w tym włochatym czymś.

Sobek i Marika zauważyli włochatą podgórkę. Wydobywały się z niej dziwne dźwięki, takie jak chrapanie. Z czubka wystawała niewielkiej długości drewniana rura. 

Marika podszedła do tego czegoś.

Sobek: Marika! Czekaj!

Marika: Czekaj Sobek! Musimy iść po opaskę!

Marika wskoczyła na to coś i włożyła ręke do drewnianej rury. Jej ręka coś uchwyciła. Na szczęście była to opaska Oponeczka.

Marika: Mam ją Sobek! Mam ją!

Marikę coś wciągnęło.

Sobek: Marika!

Sobek wskoczył na to coś i ciągnął Marikę od rury. Marika się wydostała.

Marika: Mam opaskę, Sobek! :)

Sobek: Fajnie.........chodźmy już stąd.

Sobek i Marika polecieli do góry i upadli koło tego czegoś.











Okazało się, że "to coś" to wielki włochaty potwór. Kiedy zauważył, że Sobek i Marika mają opaskę, wściekł się.

Marika: AAAAAAAAA!!

Marika i Sobek biegli a Potwór doganiał ich. 

Upadli z górki.

Sobek i Marika wstali.

Sobek: Chyba już go nie ma.......

Marika: Mylisz się.......

Sobek: ?

Potwór skoczył z górki na nich.

Marika: Biegnij!

Marika i Sobek nie wiedzieli gdzie biegną i wplątali się w pnącza. 

Sobek: (próbuje się wydostać) Marika! Szybko! Użyj Katarazora!

Marika próbowała wziąść opaskę Oponeczka.

Marika: Jeszcze tylko troszkę....

Sobek: Marika!!

Potwór się już zbliżał.

Sobek: Eh........

Sobek wziął z kieszeni Mariki Katarazora i przeteleportował się z nią do ich domu. Niestety mają tylko połowę opaski Oponeczka. 

W domu Sobka i Mariki

Marika: Sobek, już miałam opaskę! Wiesz co się stanie jak on się wkurzy o to, że mamy tylko połowę jego opaski?!

Sobek: Przecież wiem! Zresztą Oponeczek ma ich co najmniej z 10 takich samych! 

Marika: Dlaczego tak wszystko musisz psuć?!

Sobek: Jak to psuć?! Uratowałem nas przed śmiercią, która o mało nie spowodowala głupia opaska!!

Sobek pacnął dłoń Mariki, przez co opaska wyleciała.

Marika: Nie wiem czemu się tak zachowujesz.......za takie coś powinnam wyrzucić cię z domu, ale nie zrobię tego, bo jesteśmy przyjaciółmi.

O ile możemy się tak nazwać....

Sobek się wkurzył. Poszedł na dół i trzasnął drzwiami.

15:53

Marika była wkurzona na Sobka, ale kiedy wszystko się uspokoiło, postanowiła go przeprosić za swoje zachowanie.

Pod pokojem Sobka

Marika: Sobek, przepraszam. Nie powinnam, być taka wredna. Mam nadzieję, że mi wybaczysz i znowu będziemy przyjaciółmi.......Sobek?

W jego pokoju nikogo nie było....

W pokoju Oponeczka i Vanity

Marika: Halo? Oponeczek! Mam twoją opaskę! Ale ją trochę urwało...

Głos z pokoju: Nic się nie dzieje! Mam z 10 takich!

Przyszedł Oponeczek.

Oponeczek: Pokaż mi ją.

Marika dała Oponeczkowi jego opaskę.

Oponeczek: Heh......jest rozpołowiona.......

Oponeczek znowu poczuł dziwne przeczucie.

Oponeczek: (W myślach) Rozpołowiona.....

Oponeczek: Gdzie jest Sobek?

Marika: Chyba nie ma go w domu.......pokłóciliśmy się o twoją opaskę i przez to wypowiedziałam zbyt ostre słowa........poszukałbyś go?

Oponeczek: Nie ma po co. Znam Sobka tylko od 2 miesięcy, a już wiem, że przyjdzie i nic się nie stanie.....

Marika: Mam nadzieję, że tak będzie......

Oponeczek: Ja też ;) Nie zapominaj o tym....

5 minut później

Marika poszła do pokoju Sobka poukładać jego rzeczy.

Marika: Nie martwić się.......nie martwić się.........wszystko będzie......dobrze?

Marika zobaczyła jak jedno ubranie lewituje. Kiedy się odwróciło, Marika wiedziała że jest coś nie tak. Był to Cyber Mały Kurczak.

Marika: Kim ty jesteś.....

CMK: Jeśli chcesz widzieć niebieskowłosego chłopaka, przynieś Katarazora do Zamku Kuli. 

BEZ TOWARZYSTWA....

CMK zdjął z siebie ubranie i odleciał przez okno.

10 minut później

Oponeczek: Czyli Sobek został porwany przez Kulę....spokojnie Marika! Pomożemy ci!

Marika: Nie! Ten Cyber Kurczak powiedział mi, że muszę przyjść bez żadnego towarzystwa....

Oponeczek: To chociaż ci coś powiem.....dzięki mojej mocy, dowiedziałem się,  że w zamku jest armia kurczaków, jedni normalni, drudzy są cybernetyczni. Dlatego uważaj na siebie. Ty teraz władasz Katarazorem, czyli najpotężniejszą bronią. I bądź ostrożna! Katarazor działa na emocje.....Bobo cię przeteleportuje....

Marika: Ok.....

Koło zamku Kuli

Daleko od zamku siedziało zbudowane przez Janusza schronienie z worków z śmieciami. Koło schronienia był Kula który ciągł worek na śmieci. Ale to co w nim było, nie wyglądało na śmieci....

Kula: (puka do drzwi schronienia).

Janusz: ("otwiera" drzwi) Dlaczego pukasz, skoro doskonale wiesz, że nie jesteś tu mile widziany!

Kula: Przepraszam!

Janusz: Idź sobie!

Kula: Chciałbym z tobą porozmawiać.....

Janusz: Czego chcesz?

Kula: Słuchaj (przynosi wspomniany worek) Przyniosłem ci coś fajnego. 

SPODOBA CI SIĘ....

Janusz: Dobra.......(popycha drzwi) Drzwi otwarte.

U Mariki

Marika przeteleportowała się do Wymiaru Komnat Ataków. Biegnąc minęła się z Kulą i Januszem.

Kula: Nie chcesz otworzyć?

Marika: Sobek.....

Marika trafiła z Katarazora małymi pociskami Kulę i Janusza. Otworzyła worek i.....





Był tam mały bobas.

Marika: Dziecko?

Janusz: (wstał) Dziecko? 

Marika lekko trafiła Janusza a on upadł.

Kula: (leży) Gdzie moja czapka?

Do Kuli podszedła Marika.

Marika: GDZIE      JEST      SOBEK?!

Marika naładowała Katarazora.

Kula: Nie wiem gdzie on jest!

Marika: Kłamiesz! 

Kula: Przysięgam! Nawet go nie tknąłem!

Marika: Więc po co wysłałeś mnie do swojego zamku?

Janusz wstał i podszedł do Mariki.

Janusz: Bo to już nie jest jego zamek....

Kula: Zgadza się........(rozpłakał się) Teraz to zamek Kracjusza....

Marika: Kracjusza? Skądś kojarzę to imię.....

Marika poszła w stronę Zamku Kuli.

Kula: Hej, czekaj!

Janusz: Kula....

Kula zatrzymał się.

Janusz: Dzięki, że dałeś mi ojcostwo.........naprawdę udowoniłeś, że jesteś najlepszym przyjacielem mojego życia.....

Kula: To nie jest przyjaźń, głupku! Tylko zwykła zapłata :) No wiesz. Daję ci dziecko, pomagamy mi zwyciężyć zamek! Oj, Januszu, chyba nadal jesteś taki sam jak dawniej......

Kula pobiegl za Mariką.

W zamku Kuli

Kracjusz siedział na tronie, koło tronu był wielki stół. Koło Kracjusza była żółta kwadratowa cytadela, w której siedział Sobek. Sobek siedział na krześle, a jego ręce były zakute.

Sobek: (próbuje się wydostać) No, widzę że mogę się tutaj świetnie bawić -_- Dobra! Powróciłeś, istniejesz, porwałeś mnie, czego ty chcesz?

Kracjusz: Co. -_-

CMK: O! O! O!

CMK siedział na prawej górnej części tronu.

CMK: Lepiej mu powiedz, co chcesz zrobić! Wtedy go rozsadzisz.....muahahahaha!

Kracjusz: (potrząsnal tronem) Uuuuu........chciałbyś tego? -_-

CMK odleciał a Kracjusz zdjął krawat i położył go na stojaku.

Sobek: Chcesz zdobyć Katarazora? Uwierz mi wielu już próbowało.

Kracjusz wszedł do Cytadeli z kanapką.

Kracjusz: Zjedz coś. (Kładzie kanapkę na stół koło Sobka) Może się uspokoisz ;)

Sobek: Nie jestem głodny, ale umiem gotować! :D Jak chcesz to mogę CIĘ OŚWIECIĆ. -_-

Kracjusz: Ok.

Kracjusz pstryknął. Sobek miał rozkute kajdany. Sobek użył mocy światła na Kracjuszu ale ręka Sobka się poobijała. Za nim pojawił się drugi Kracjusz.

Sobek: Rozdwoiło się was czy co?

Kracjusz popchnął Sobka na krzesło i przesunął do niego stół z kanapką.

Kracjusz: Naprawdę powinienieś to zjeść...

Sobek: Nie chcę tej twojej głupiej kanapki! 

Sobek pacnął kanapkę i wylądowała na ścianie cytadeli.

Kracjusz: Jesteś nierozgarnięty.... -_-

Kracjusz poszedł.

Sobek: Ach, tak? A ty wyglądasz jak adwokat połączony z nachosem! Mam rację?

Seba chciał uderzyć Sobka, ale jego ręka uderzyła w cytadele.

Sobek: Czuję twój ból...

U Mariki

Pod bramą

Kula: Nigdy tam nie wejdziesz.....

Marika: Klucz jest w kłódce.

Kula: Właśnie to jest plan Kracjusza! Otworzysz i może cię zabić!

Marika: (Wyjęła klucz z kłódki) Klucz jest przecież twój....

"WŁASNOŚĆ KULI"

Kula: ..................to nie moje.

5 minut później

Marika i Kula biegli.

Kula: Czekaj! (wydech) Ty nawet nie wiesz........(wydech)......jak potężny jest ten Kracjusz!

Kula i Marika zatrzymali się.

Kula: Na twoje szczęście, znam ten zamek dłużej niż mój siniec! :D

Marika: Bleh...

Kula: Nie chcę tego mówić, ale chcę żebyś mi pomogła. Umowa stoi?

Marika: Nie dotknę tej ręki...

Kula: Eh......dobra.

Marika: W ogóle nie chcę cię dotykać.

Janusz; Marika, pomogę ci.

Marika: Tobie też nie ufam.

Janusz: Teraz jestem ojcem. Możesz tam nie ufać mi, ale zastanów się czy chcesz ufać jemu.

Kula chciał złapać Katarazora ale Marika go lekko odepchnęła pociskiem.

Janusz podszedł do wrot i je zniszczył.

Janusz: Idźcie.

Kula od razu wbiegł jak szalony. Marika też chciała pójść ale Janusz ją zatrzymał.

Janusz: Zanim pójdziesz, chcę ci coś powiedzieć. Bądź ostrożna, Kracjusz wie dużo o tobie, Sobku, nas, i Katarazora. I nienawidzi dobrej mocy...

Marika: (Przytaknięcie).

Janusz: Musisz mieć plan!

W zamku Kuli

Marika, Janusz i Kula z ukrycia patrzyli się na Kracjusza siedzącego na tronie a także Sobka uwięzionego na krześle w cytadeli.

Marika: Sobek!

Marika: No dobra! Mam plan. Gdy powiem "już" atakujemy ich.

Janusz: Czekaj....

Marika: JUŻ.

Marika poszła. Janusz też chciał.

Kula: Czekaj! To ogromna szansa na zdobycie Katarazora!

Janusz pobiegł za Mariką. Kula się ukrył.

Kracjusz i Sobek zauważyli bombę dymną. Marika wbiegła na długi stół Kracjusza.

Kracjusz: A zatem......

Kracjusz: AUŁ!

Kracjusz został trafiony Katarazorem w prawe ramię.

Marika użyła Katarazora na Sebe i Matiego, zostali zamienieni w małe ludziki.

Marika: Wybuchające kółka!

Wybuchające Kółka przyczepiły się do Cytadeli i wybuchły.



Cytadela została nienaruszona.

Marika: Co do...

Marika został przygnieciona do podłogi przez WCK. WCK został uderzony przez Janusza.

Małe pisklęta zaczęły atakować Marikę, ale ona użyła Katarazora i wyleciały.

Kracjusz leżał zamyślony.

CMK i inne Kurczaki chciały wpaść na Marikę, ale ona skoczyła i użyła na nich Katarazora. Użyła także pocisków na Cytadele, ale wciąż stała.

Marika się wkurzyła. 

Marika: NIE....

Marika zamroziła całą Armię Kurczaków.

Oczy Mariki zaświeciły się na biało. Katarazor też.

Sobek i Kracjusz byli zaskoczeni jej mocą.

Marika użyła największego pocisku Katarazora na cytadele. Tym razem Cytadela się zniszczyła.

Marika wróciła do normalnego stanu.

Marika: Sobek! (podbiegła do Sobka, ale przez przypadek go popchnęła) Przepraszam. Byłam podekscytowana. Dobra, chodźmy stąd!

Kiedy Sobek wstał, Cytadela się odbudowała.

Marika: O nie.....

Marika została złapana przez Największego Kurczaka a Janusz przez pisklęta.

Marika: Puszczaj mnie!

Kracjusz; Dosyć.....puść ją.

NK puścił Marikę.

Kracjusz: (wstał) Tak nie traktuje się nowo uhonorowanego trójkąta....

Jego prawa ręka odrosła. Kracjusz pstryknął.









Cytadela się zmniejszała.

Marika: O nie! O nie! Przestań! (Próbuje zatrzymać Cytadelę) ZATRZYMAJ SIĘ! ZATRZYMAJ SIĘ!!

Kracjusz położył Cylinder na stojak.

Marika chciała użyć znowu Największego pocisku Katarazora.

Kracjusz: Tym razem ci się nie uda.....(usiadł na tronie) Ta Cytadela jest teraz o 7 razy silniejsza niż przedtem......

Sobek: Spokojnie Marika! Dam sobie radę!

Marika nie wiedziała co zrobić. Ale w końcu postanowiła......dać Katarazora Kracjuszowi.

Marika zrobiła tak jak chciała.

Marika: Dobra, weź go sobie. A teraz wypuść Sobka!

Kula się zaśmiał i wszedł na stół. Ale WCK wziął go za głowę.

Kracjusz: Myślisz, że jestem taki jak Kula? 

POŁKNIJ GO.

WCK połknął Kulę.

Kracjusz oddał Katarazora Marice.

Kracjusz: Nie chcę tego głupiego kryształka......masz go wyłączyć....

Marika i Sobek: Co?

Kracjusz: -_-

Kracjusz: DZIWNE NIE?!! :D

Kracjusz: -_-

Marika: Jak to "wyłączyć"?

Kracjusz: Wyłączyć, czyli utracić jego moc.

Marika: Ale ja nie wiem jak się to robi!

Kracjusz: Wiesz. Musisz przeładować swoje największe sekrety na Katarazora. Sobek czeka....

Marika spojrzała na Sobka a później smutna na Katarazora.

Marika: Przepraszam cię Sobek za tamto........

Katarazor zaczął robić się ciemniejszy, zaczął zmieniać kształty, moce i nie wiadomo co jeszcze, a z oczu Mariki leciały łzy.

Katarazor został "wyłączony". Z Katarazora pojawił się mały duszek jakiegoś Murzyna. Podszedł do jej ucha i wyszeptał jej coś co sprawiło, że Marika bardziej się rozpłakała.

Marika: (otarła łzy) Wypuść już Sobka.....

Kracjusz pstryknął, a Cytadela powróciła do dawnych rozmiarów. Pojawiły się także drzwi. Marika wybiegła.

Sobek: Marik....

Sobek został popchnięty przez Marikę.

Marika: Uciekaj Janusz....

Janusz wziął dziecko i uciekł z zamku.

Marika zamknęła drzwi od Cytadeli.

Sobek: Marika, co się stało?

Marika: To jeszcze nie koniec....

Kracjusz otworzył czubek wyłączonego Katarazora.

Kracjusz: Panowie. :D

Armia Kurczaków, WCK, Seba i Matii zebrali się koło Kracjusza.

Kracjusz: Miło mi było. :)

Nagle Katarazor zaczął się trząść na fioletowo a z niego leciały pociski które niszczyły zamek.

"Ekipa" Kracjusza uciekła razem z Armią Kurczaków. W międzyczasie WCK złożył jajo. 

Marika i Sobek się przytulili.

Kracjusz był wgapiony w Katarazora.

Nagle Katarazor zaczął się.......rozpoławiać....


9k= — Katarazpr

Ostatni moment Kracjusza.




Zamek Kuli wybuchnął. Została jedynie Cytadela z której wyszli Marika i Sobek a także jajko.

Z jajka wykluł się Kula.

Kula: Bleh........gdzie jest mój zamek?!

Marika: Został zniszczony.

Kula: A Katarazor?

Marika: Też.....

Kula: Wszystko......?......(z jajka wykluły się nogi i ręce).....NIE JESTEŚMY JUŻ PRZYJACIÓŁMI!

Marika: Ale my nimi nie byliśmy....

Kula: Teraz jesteście moimi wrogami! Przysięgam, dopadnę was!

Marika podszedła do Kuli i go przeteleportowała.

Za Mariką i Sobkiem coś wyleciało i wybuchło....

Kiedy sprawdzili co to było, to okazało się, że to resztki Katarazora.

Marika i Sobek się przytulili.

?????: Przepraszam....

Marika i Sobek zauważyli małego jednorożca.

Jednorożec: Kiedy byłem małym źrebakiem.......mama mówila, że tego dnia nadejdzie coś wielkiego, coś co sprawi, że wszystko będzie do góry nogami.........TEN DZIEŃ NADSZEDŁ.

Jednorożec podleciał do resztek Katarazora i wszedł do nich. 

Kawałki Katarazora poszły pod ziemię.

Nagle wokół dziury która była po wybuchu zamku, została otoczona wielkimi kryształami. Jeden pojawił się na środku i wyszedł z niego......



Bufango

Nowy Katarazor




Nowy Katarazor.

Sobek dostał tego Katarazora.

Sobek: Łooooooł.......

Zbiegła się fala rycerzy. Była tam także Armia Murzynów i Armia Metalowych Rycerzy.

Oponeczek: Jezu, co tu się działo? :D

Marika: Ja........

Sobek: Katarazor został zniszczony......ale patrz! Został odnowiony! Ale.....inaczej wygląda!

Oponeczek: Pokaż.

Sobek dał Oponeczkowi nowego Katarazora.

Oponeczek: Tak jak przeczuwałem.....została rozpołowiona.....nazwij ją! :D

Sobek: ?

Oponeczek: Jest twoja! Wcześniej należał do bóstw, ale ta jest twoja!

Sobek: ............Bufango!

Oponeczek: Jak chcesz! :) Dobra! Opowiecie mi co się stało?

Marika: No bo.........Sobek został porwany przez Kulę, ale my wiemy że ta "armia" nic nam nie zrobi lecz Katarazor przez przypadek się rozpołowił ;)

Sobek: ;)

Oponeczek: Zadzwiająca historia! ;D

Wszyscy poszli.

U Francisa

Francis: Rozpołowiona?!

Oponeczek: Tak, mistrzu, ale spójrz.

Oponeczek dał Bufango Francisowi.

Oponeczek: Jest odnowiona! I ma podstawkę! 

Francis: Muszę porozmawiać z Gimbim.

Oponeczek: O nie.......z tym dziwakiem?

Francis: Może dziwak, ale mistrz na mistrzami. Nie zapominaj o tym, że to on stworzył Katarazora!

Oponeczek: Tak, mistrzu...

Francis podszedł do Kociołka. Pomieszał wodą Bufango i pojawił się portal a w nim pokazał się pokój.

Francis: GIMBI! GIMBI!!

Gimbi: Nie drzyj się tak! Już jestem! Brałem kąpiel w wannie! Mój grubasku ;)

Francis: O nie....

Gimbi: Spokojnie, nie będę taki żartobliwy jak ostatnio..... ;)

Gimbi spojrzał na Bufango.

Gimbi: Na Katarazora, co się z nim stało?!

Francis: Katarazor, został rozpołowiony.....

Gimbi: Rozpołowiony? A to śmieszne słowo :) Możesz rozpołowić swą duszę, lub swe serce, ale nigdy nie rozpołowisz umysłu.....

Francis: Gimbi....

Gimbi: A jeśli rozpołowisz coś smakowitego, możesz się z tą osobą podzielić! :D

Francis: Bo cię rozłącze!

Gimbi: A jeśli rozpołowisz laptopa, to zostanie zniszczony!

Francis: Dosyć tego.

Gimbi: A jeśli nie znajdziesz drugiej połowy Katarazora, to co się stanie?

Francis: ...........

Gimbi: Kończę! Pa!

Gimbi się rozłączył.

Francis: Druga połowa Katarazora.......














DRUGA POŁOWA KATARAZORA












9k=
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA o ile nie wspomniano inaczej.